Bajka o Bazylu Wypasionym (humorystyczno-satyryczna).

Dąbrowa Górnicza humor wybory

Dawno, dawno temu, gdzieś w zeszłym tygodniu w świecie równoległym, w zacnej wiosce Dobovy Kopec, startowała procedura wyboru sołtysa. Pretendentów, jak to bywa w demokratycznej wiosce,a Dubovy Kopec do takiej się zaliczał było kilka. Po wstępnym przekomarzaniach do kolejnej tury dostało się dwóch kandydatów. Obaj wychowankowie tej zacnej osady, obaj w podobnym wieku. Lecz kariery obu potoczyły się różnymi ścieżkami. Pierwszy skromny i uczciwy chcąc zmienić obyczaje panujące w Dubovym Kopecu poszedł w wielki świat i swoją pracowitością oraz uporem został doceniony przez władców tego bajecznego kraju. Lecz blask i kariera nie zaślepiły go, bo on zawsze pamiętał czemu on był tam gdzie był. Przy pierwszej nadającej się możliwości w pełni świadom wyzwań wystartował on w wyborach. 
	Drugi pretendent na sołtysa był słynny podstępny i chytry Bazyli Wypasiony. Uf człek cały swój żywot spędził w owym grodzie, z jedyną przerwą na studiowanie. Swoją karierę rozpoczął jako czeladnik w cechu kupców, sprzedając pieczone ziemniaki. W tym czasie zauważył go adept ciemnego zakonu i zaproponował mu prace jako jego uczeń w opanowanym przez niego sołectwie. I tu kariera Bazyliego potoczyła się pełną parą. Objął on tyle posad, że bóg Sziwa wieloręki nie dał by rady, lecz tu był człek pełen wypasu. By pokazać swój wigor i jurność, Bazyli zapłodnił jedną z adeptek swojego mistrza,  następnie pogonił swą żonę z dwójką dzieci wprowadzając do swojej wypasionej chawiry nową niewiastę. 
By pokazać swą potęgę i że jest ulubieńcem swego mistrza i mistrza mistrza zatrudnił w sołectwie całą swoją nowo nabytą rodzinę od niewiasty po jej rodzinę, nie zapominając o swojej.
	Wszystko toczyło się niby jak zaplanował Bazyli z swoim mistrzem, lecz druga tura i ten drugi skromny kandydat nie spędzał sen z powiek. Lud zacny i uczciwy, lecz latami oszukiwany powoli zaczął się budzić.
 
	Pierwsze niepokojące wieści zaczęli głosić mistralowie. Następnie ktoś na dużych pergaminowych zwojach z podobizną Bazyliego Wypasionego napisał rodzina (napis ów był zrobiony w języku zamorskim, kraju zwanego Italia). Do akcji wkroczył posterunkowy R2D2 Nieporadny. W szklanej kuli obejrzał podobizny ludzi piszących słowo „rodzina” lecz schwytać ich mu się nie udało.
	Bazyli i mistrz po długiej naradzi postanowili kłamać jak się tylko da pisać wszystko co pergamin zniesie, bo lud ciemny wszystko kupi. Potwierdzeniem tego były lata rządzenia przy mistrza i jego wiernego czeladnika. Choć mistrz zmęczony aferami postanowił się schować w cień jak jego mistrz, lecz warunkiem i powodzeniem tego arcy szachowego ruchu jest usadzenie na tronie sołectwa swojego ulubionego Bazyliusia. Szybko bajkę się opowiada, lecz dziś i tak dużo udało się wam opowiedzieć, teraz jak mawiają starzy górale trzeba miarę znać i pora iść spać, a nowy dzień przyniesie nam zapewne wieści, co w zacnej osadzie Dubovy Kopec i kto w kolejnych latach będzie rządził, czy zdrowy rozsądek, czy ciemnota zapanuje na kolejne kilka lat. 
 Ale jak mawiał mój dziadek zdrowy rozsądek zawsze się budzi. I tym optymistycznym akcentem spokojnych snów.

Dodaj komentarz