Dlaczego ArcelorMittal bezkarne hałasuje, czyli sąsiedzi mają (?) pecha

O czym szumią dęby (2018.05.30)

Hałas… A właściwie huta i hałas. Jest to temat, o którym się w kontekście pracy zakładów stalowych w Dąbrowie Górniczej w ogóle nie mówi, bo… No właśnie, dlaczego?

Może dlatego, że w świadomości społecznej (wzmacnianej działaniami piarowymi przez zainteresowanych) przemysł stalowy tak w ogóle jest bardzo głośny i jako pochodna procesu technologicznego utożsamiana z produkcją stali. A wszyscy, którzy mieszkają w sąsiedztwie takich zakładów, muszą się liczyć z tym, że będzie czy też jest głośno.

Tyle stereotypów. W sąsiedztwie terenów przemysłowych będących własnością Arcelor Mittal Poland w Dąbrowie Górniczej hałas jest wszechobecny, ale w żadnych sprawozdaniach i komentarzach dotyczących życia tutejszych Mieszkańców się nie pojawia. A to błąd, gdyż tereny te oprócz przeznaczenia na przemysł i usługi są również przeznaczone na cele mieszkaniowe i to wyłącznie na mieszkaniowe. Co z tego wynika? Tylko tyle, że normy się nie zgadzają. O ile na terenach przemysłowych górnej granicy hałasu nie określono, a na terenach usługowych strasznie (po wejściu do Unii Europejskiej) zawyżono, to na terenach zamieszkałych wynosi odpowiednio 50 dB w dzień i 40 dB w nocy.

I tu pojawia się problem – z terenu będącego własnością ArcelorMittal Poland hałasy dochodzą falami, o różnych porach dnia i nocy, o różnym – zazwyczaj inwazyjnym natężeniu. Zaniepokojeni, a czasem wystraszeni Mieszkańcy dzwonią wówczas do służby ochrony środowiska i cóż słyszą? Po pierwsze – nic im o tym nie wiadomo. Po drugie – jeśli już nawet oni słyszą (co wynika na przykład z tła takiej rozmowy), to na pewno nie Huta jest winna tylko na przykład TAMEH. To, że TAMEH jest w połowie własności ArcelorMittala to już nieważne, bo to inny podmiot, a w dodatku druga połowa należy do TAURONU. Kto więc zabroni państwowemu (w połowie) przedsiębiorstwu hałasować? Hałasuje, więc widocznie musi. Trzecia, rzadka odpowiedź już od samego TAMEHU, to że to nie oni tylko jeszcze jacyś Francuzi lub Amerykanie hałasują, bo też mają tam zakłady.

ArcelorMittal Poland Spółka Akcyjna zapomina znowu o najważniejszej sprawie, o której wszyscy zainteresowani powinni przypominać – właściciel terenu jest jeden i to TYLKO I WYŁĄCZNIE JEGO PROBLEM, gdy powstaje hałas ponad przyjęte normy. Czas najwyższy, aby nie tylko Mieszkańcy, ale także dąbrowski Magistrat oraz przede wszystkim Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska w Katowicach zaczęli to właścicielom Huty Katowice przypominać. A jak nie zadziała – to zwyczajnie karać, i to srogo.

2 thoughts on “Dlaczego ArcelorMittal bezkarne hałasuje, czyli sąsiedzi mają (?) pecha”

  1. Co za bzdury!!! Karajmy wszystkich i za wszystko, bo na każdego znajdzie się artykuł….Nie było UE to było OK, przyszła unia i wszystko jest źle…a kto na tym cierpi? Ludzie którzy wybudowali swoje domy na terenie przemysłowym, kiedy to zapylenie i hałas był dwukrotnie wyższy, ale teraz nikt już tego nie pamięta!!! Pozamykajmy wszystkie zakłady przemysłowe, bo przepisy unijne nie pozwalają funkcjonować takim zakładom i zajmijmy się w całej europie ekologicznym rolnictwem… Nie ważne że połowa ludzi zatrudnionych w regionie straci pracę, bo jakiś pajac wygłasza anonimowo swoje opinie i to na pewno nie w trosce o ludzi, ale dla własnych korzyści!!!

    1. Po pierwsze – jak rozumiemy, mieszka Pan tutaj, pod Hutą biedną, co to za 700 mln złotych robi wszystko i „powinno być lepiej”? Po drugie – przemysł tak, ale trochę inne standardy obowiązują w kraju właściciela, trochę inne w Unii (gdzie takich problemów dla ludności nie ma), a u nas? WIOŚ broni zapylenia, bo metale ciężkie nie szkodzą? Po trzecie – jaka połowa i w jakim regionie? Przypominamy uprzejmie, że w Dąbrowie Górniczej nie ma bezrobocia (jest najniższe w regionie właśnie), Huta nie jest jedynym, ani nawet największym pracodawcą (pomijając „drobny” fakt, że większość pracujących tu ludzi nie jest ich pracownikami, tylko nabija kabzę zarządom pracujących dla Huty spółek), a sam Amazon poszukuje tylu ludzi, co tam pracuje… A po trzecie – Huta Katowice (w Dąbrowie Górniczej – nie razi Pana niestosowność i złośliwość jej twórców?) hałasuje, truje i rozjeżdża DĄBROWĘ GÓRNICZĄ, a jakby chciała mieć tu tereny przemysłowe, to dlaczego p. Mittal nie dogada się z p. Podrazą i nie wykupi tych terenów? Policzywszy tylko nawet stare domy i autochtonów (bo – jak zawsze twierdzicie, Pan i Panu podobni Mieszczuchy z centrum – przecież nikt nie kazał tu nikomu kupować domu), to przecież drobne przy ich budżetach i przewałach Prezydenta… Sam pożal się Boże Szpital to 136 milionów, o budowaniu Tucznawy za 140 mln zł (w planach – na razie dobijają do setki) nie wspominając… A i połączenie idealne – S1 o rzut beretem, a na dojazd do Wojewódzkiej i tak wydano grubo ponad setkę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *