Historia faszyzmu według Zbigniewa Podrazy, czyli bohaterscy mordercy

Jak widać na powyższym obrazku, tak właściwie problemu już nie ma – Stowarzyszenie KURSK przyjechało i zabrało kolejny symbol komunistyczny. Jednak Historia to przekorna Pani i chciała, abyśmy przedstawili Państwu losy tej tablicy, która już dawno temu powinna była być zniszczona – ale dzięki Prezydentowi Miasta Dąbrowa Górnicza się ostała, bo komunizm był ważniejszy od faszyzmu, pardon – II Rzeczpospolitej.

Najpierw wersja Towarzyszy Komunistów z Komunistycznej Partii Polski:

Małe zwycięstwo prawdy historycznej

cpofpoland / 14/06/2013

Tablica upamiętniająca dwóch towarzyszy KPP w Dąbrowie Górniczej nie zostanie usunięta. Do sprzeciwu jej usunięcia dołączył się sam prezydent miasta Zbigniew Podraza.

Tablica została odsłonięta na obelisku przy ul. Chopina 3 w 1960 roku, aby upamiętnić bohaterstwo i męczeństwo towarzyszy Mieczysława Hejczyka i Franciszka Pilarczyka w ich walce z faszyzmem polskim.

Tablicę chce usunąć Instytut Pamięci Narodowej, który ma wsparcie Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego, w jego staraniach o „eliminację z przestrzeni publicznej nazw ulic i tablic z okresu PRL sprzecznych z prawdą historyczną”. Prezes IPN Łukasz Kamiński twierdzi, że nie jest prawdą walka z faszyzmem polskim, bo wg niego faszyzmu polskiego w ogóle nie było.

Tymczasem Mieczysław Hejczyk i Franciszek Pilarczyk byli jednymi z wielu ofiar wśród młodzieży komunistycznej Zagłębia Dąbrowskiego, którzy zginęli broniąc się w mieszkaniu przy ul. Miejskiej do ostatniego naboju.

Prezydent miasta chce umieścić przy obelisku tablicę informacyjną o charakterze edukacyjnym w oparciu o fakty historyczne, m.in. na temat Komunistycznej Partii Polski i upamiętnionych towarzyszy. Gazeta „Nasz Dziennik” naturalnie w swojej nowomowie rozpacza, przeklina i wyzywa.

I wersja (źródłowa dla powyższej) „Naszego Dziennika”:

Komuniści zostają

Wtorek, 11 czerwca 2013 (02:00)

Lewicowy prezydent Dąbrowy Górniczej nie zgadza się na usunięcie tablicy upamiętniającej dwóch bojówkarzy KPP zabitych podczas pościgu przez policję. Napis na tablicy głosi, że „towarzysze” walczyli z „faszyzmem polskim”.

Komunistyczna Partia Polski była całkowicie podporządkowana Związkowi Sowieckiemu. Z Moskwy otrzymywała wytyczne i środki finansowe na działalność. Była przeciwna niepodległości Polski.

Spór toczy się o tablicę na obelisku na ul. Chopina 3 w Dąbrowie Górniczej, upamiętniającą bojówkarzy KPP Mieczysława Hejczyka i Franciszka Pilarczyka, którzy zginęli 6 marca 1925 roku. Na pomniku odsłoniętym w 1960 r. jest napisane, że polegli oni „w walce z faszyzmem polskim”. W tej sprawie Śląski Urząd Wojewódzki wsparł starania Instytutu Pamięci Narodowej o eliminację z przestrzeni publicznej nazw ulic i tablic z okresu PRL sprzecznych z prawdą historyczną.

– Po rozpatrzeniu sprawy przez Wydział Spraw Obywatelskich Urzędu do prezydenta Dąbrowy Górniczej wysłano pismo popierające prośbę prezesa IPN, w którym zwrócono uwagę, że działania osób wymienionych na tablicy nie zasługują na upamiętnienie – informuje Ksymena Zawada, rzecznik prasowy wojewody śląskiego. – Zdaniem prezesa IPN, inskrypcja zamieszczona na obelisku narusza porządek prawny Rzeczypospolitej Polskiej – zauważa. Sformułowanie „polegli w walce z faszyzmem polskim” jest na wskroś fałszywe.

– W tym mieście funkcjonuje wciąż tablica, która jest nieprawdziwa w każdym sensie, w każdym zawartym słowie, a jednocześnie ma funkcję propagandową dla nieistniejącego reżimu – podkreśla prezes IPN dr Łukasz Kamiński.

Jak podaje biuro prasowe wojewody śląskiego, w piśmie do prezydenta Dąbrowy Górniczej jednoznacznie wskazano, że „napis umieszczony na tablicy odpowiada interpretacji wydarzeń opracowanej zgodnie z wytycznymi władz komunistycznych”. Hejczyka i Pilarczyka opisano „jako ofiary masowych aresztowań wśród młodzieży komunistycznej Zagłębia Dąbrowskiego”. Według publikacji pt. „Upamiętnione miejsca walk o społeczne i narodowe wyzwolenie w województwie katowickim” z 1986 r. Hejczyk i Pilarczyk mieli być „osaczeni w mieszkaniu przy ulicy Miejskiej, gdzie bronili się do ostatniego naboju”.

Ci „faszyści” byli funkcjonariuszami policji państwowej, a ci „towarzysze” członkami bojówki komunistycznej, którzy wcześniej zastrzelili działacza PPS i którzy zginęli w obławie policji na nich – podkreśla prezes Kamiński.

„Zgodnie z faktami historycznymi – przedstawionymi w piśmie Prezesa IPN – osoby wymienione na tablicy nie poległy w obronie wartości czy osób zagrożonych, natomiast były ścigane za zamach terrorystyczny, jako podejrzani o udział w morderstwie robotnika Huty Bankowa” – zwraca uwagę w piśmie do prezydenta Dąbrowy Górniczej Zbigniewa Podrazy urząd wojewódzki. „Podczas próby ujęcia zostali otoczeni, obaj byli uzbrojeni i podjęli walkę przeciw funkcjonariuszom Policji Państwowej (Hejczyk najprawdopodobniej zginął w czasie wymiany strzałów, a Pilarczyk na widok policjantów popełnił samobójstwo)”.

Te argumenty nie przekonały prezydenta Podrazy, który tłumaczy się, że Zagłębie Dąbrowskie to „specyficzny region”, i on, prowadząc politykę historyczną, stara się „pamiętać o skomplikowanych dziejach Dąbrowy Górniczej”. Jak zaznacza, podczas transformacji ustrojowej Dąbrowa Górnicza „została objęta akcją niszczenia pomników świadectw minionej epoki (np. pomnik Aleksandra Zawadzkiego)”. Dodaje, że ważne jest, „aby edukować i przybliżać wydarzenia z naszej historii, nie zapominając o tym, że były wcześniej inaczej postrzegane i to też jest część naszej historii”. W konsekwencji Podraza chce umieścić przy obelisku informacje dotyczące powstania tablicy „w oparciu o fakty historyczne”. Ma się tam znaleźć stwierdzenie, że w okresie PRL „często stosowane było nieprawdziwe określenie ’faszyzm polski’, które miało za zadanie przedstawiać Polskę przedwojenną jako państwo bezprawia, hołdujące ideologii nazistowskiej”. A także informacje na temat Komunistycznej Partii Polski i krótkie biogramy Hejczyka i Pilarczyka. Urząd wojewódzki jeszcze nie otrzymał stanowiska prezydenta Dąbrowy.

– Dlatego nie możemy odnieść się do jego treści – zastrzega Zawada.

– Napis na tej tablicy jest kłamliwy. To karygodne, że takie jest stanowisko władzy samorządowej – uważa Grzegorz Jaszczura, były radny klubu PiS-UPR w Dąbrowie Górniczej. Podkreśla, że w poprzedniej kadencji domagał się dezubekizacji ulic i placów Dąbrowy Górniczej.

– Już kilka lat minęło od mojego wystąpienia na sesji rady miasta, kiedy wzywałem do dezubekizacji naszego miasta i zerwania z propagowaniem ideologii totalitarnej. Efekt zerowy – ubolewa.

Jaszczura przypomina, że odczytał wówczas oświadczenie wzywające „wszystkie Kluby Rady Miejskiej w Dąbrowie Górniczej niezależnie od orientacji politycznej do podjęcia prac nad uchwałą zmierzającą do usunięcia ww. symboli totalitaryzmu komunistycznego i wkroczenia przez nasze miasto do wolnej zarówno Polski, jak i Europy”.

– Wyrażamy nadzieję, że XXI wiek nie będzie czasem propagowania zbrodniczych i kłamliwych systemów totalitarnych, a wynikiem ich działań była właśnie śmierć milionów ludzi w wieku minionym – podkreśla. – Bezspornym faktem jest, że pomniki „przyozdobione” symbolami totalitarnymi nie powinny w naszym mieście istnieć. Zresztą historia to jednoznacznie ocenia – podsumowuje.

Jaszczura dodaje, że w poprzedniej kadencji zablokował pomysły odbudowy pomnika urodzonego w tym mieście Aleksandra Zawadzkiego (kierownika Centralnego Wydziału Wojskowego KPP, szefa Centralnego Biura Komunistów Polskich w ZSRS, przewodniczącego Rady Państwa PRL), do czego teraz wraca Podraza.

Ta władza jest skrajnie lewicowa, promuje symbole totalitarne na pochodzie pierwszomajowym, poszło już zawiadomienie w tej sprawie do prokuratury – informuje Jaszczura. Chodzi o symbole Lenina na chorągwi, co były radny opisał na swoim blogu.

Za poprzedniego prezesa prof. Janusza Kurtyki IPN rozpoczął akcję eliminacji nazw ulic, upamiętnień pozostałych po komunizmie.
– W latach 2007-2009 IPN występował do samorządów w sprawie nazw propagujących komunizm, powołując się na art. 13 Konstytucji RP. Wystosowano wówczas do ok. 150 jednostek samorządowych pisma wzywające do zmiany ok. pół tysiąca nazw obiektów propagujących komunizm. Zaledwie w kilku przypadkach nastąpiła pożądana zmiana nazwy – mówi Andrzej Arseniuk, rzecznik prasowy IPN. Obecny prezes IPN wstrzemięźliwie przyznaje, że nie jest to efekt, o jaki chodziło Instytutowi.
– Na podstawie ówczesnych szacunków dotyczących tego typu nazw w ocenie IPN jest to rząd wielkości 1200-1400 nazw w całym kraju. Podanie ostatecznej i dokładnej liczby jest niemożliwe, przede wszystkim w związku z dokonywanymi w samorządach zmianami, które nie zostały umieszczone w udostępnionych nam bazach GUS. Powyższy szacunek jest wynikiem dotychczasowych prac związanych z analizą nazw na terenie województw i powiatów, gdzie dokonywano weryfikacji poprzez bezpośrednie kontakty z urzędami poszczególnych gmin – zaznacza Arseniuk.
Łukasz Kamiński podkreśla, że cały czas są odkrywane nowe tablice czy upamiętnienia, które powinny być usunięte. W Senacie co prawda znajduje się projekt ustawy, który kompleksowo miał zająć się eliminacją tego typu nazw, ale prace nad nim ugrzęzły w komisji.
Zenon Baranowski

Post scriptum: Należy zauważyć, że działacze lewicowi zabili działacza lewicowego i nazwali go faszystą (podobnie jak funkcjonariuszy II Rzeczpospolitej)

 

I to by było na tyle. Zdziwienie budzi konsekwentny upór aktualnego Prezydenta Miasta w naginaniu historii i nieprzestrzeganie obowiązujących norm prawnych (symbole komunistyczne miały zniknąć do 31 marca 2018 roku), ale jak Państwo mogą zobaczyć choćby w Internecie – powody postępowania Zbigniewa Podrazy trochę się wyjaśniają…

A w ramach edukacji historycznej na artykuł o tym, dlaczego „Czerwone Sztandary” to raczej „Płachty morderców” zapraszamy do najnowszego wydania „Magazynu Rolowana Dąbrowa”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *