Podraza z Kurskiem, czyli sprawa się rypła

O czym szumią dęby (2018.06.07)

Gorąco robi się w Dąbrowie Górniczej z powodu sowietskich sołdatow, tj. pomnika radzieckich żołnierzy w Łośniu.

W poniedziałek 4 czerwca policjanci nakazali przerwać prace związane z usuwaniem tego pomnika, żądając od wykonawcy przedstawienia dokumentów upoważniających do tych działań. Jak tłumaczył oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w DG aspirant sztabowy Mariusz Miszczyk, z powodu braku tych dokumentów policjanci nakazali wstrzymać prace.

Jak z kolei dodawał Bartosz Matylewicz, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Dąbrowie Górniczej podpierając się przepisami prawa budowlanego, IPN powinien uzyskać pozwolenie na rozbiórkę lub zgłosić takie prace. A ponieważ nie zrobił tego, stąd taka decyzja Policji i obecność na miejscu również funkcjonariuszy Straży Miejskiej.

Dodał przy okazji, że Gmina Dąbrowa Górnicza zawarła umowę ze Stowarzyszeniem Kursk, które zaoferowało chęć przejęcia na własny koszt pomników i zdeponowania ich na własnym terenie.

Jak to mówią kolokwialnie, sprawa się rypła, gdy w dniu dzisiejszym, tj. 7 czerwca dyrektor Oddziału Instytutu Pamięcy Narodowej w Katowicach dr Andrzej Sznajder wydał komunikat dot. demontażu pomnika żołnierzy Armii Czerwonej w Dąbrowie Górniczej-Łośniu.

I cóż tam napisano? Cytujemy:
„obiekt ten spełnia kryteria artykułu 5a ustawy (…) o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego (…) i podobnie jak wiele innych tego typu powinien był zostać usunięty do dnia 31 marca 2018 r.

Mając na uwadze, że obiekt ten – wzniesiony w 1984 roku – jest sztandarowym przykładem komunistycznej propagandy, kreujący mit o wojskach sowieckich jako oswobodzicielach Polski, został wytypowany jako potencjalny eksponat do Muzeum Zimnej Wojny, które mieści się w Podborsku.

W tym celu Oddział IPN w Katowicach zawarł porozumienie z właścicielem działki – parafią pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, na której obiekt się znajduje. Zakłada ono przekazanie obiektu Instytutowi, jego demontaż i transport do Podborska.

Z udostępnionej przez parafię korespondencji prowadzonej w tej sprawie z Urzędem Miasta Dąbrowa Górnicza wynika jednoznacznie, że rozbiórka obiektu nie wymaga uzyskania pozwolenia (pismo Zastępcy Naczelnika Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej UM w Dąbrowie Górniczej z dnia 27 lutego 2018 r.). Demontaż tego rodzaju obiektów nie wymaga również zgłoszenia, o czym informuje w swoim piśmie p.o. Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego z dnia 12 marca 2018 r.

W kontekście powyższego ze zdziwieniem przyjęliśmy próbę zablokowania demontażu pomnika. W dniu rozpoczęcia prac demontażowych pojawili się funkcjonariusze Policji i Straży Miejskiej, żądając okazania pozwolenia na przeprowadzenie rozbiórki lub zgłoszenia w tym zakresie i nie przyjmując do wiadomości, że w tym konkretnym przypadku nie są one wymagane.

W tej sytuacji pracownicy i wynajęta firma odstąpili od realizacji zadania.

Zablokowanie działań IPN odbieramy jako próbę uchylenia się władz samorządowych Dąbrowy Górniczej od obowiązku dekomunizacji przestrzeni publicznej.”

Tyle IPN. Rodzi się pytanie, co dalej?

Po pierwsze, kto zlecił Straży Miejskiej i przekonał Policję, że należy podjąć interwencję? Czy – jak się okazało – czcza gadanina rzecznika Prezydenta Miasta miała przykryć fakt, iż Zbigniew Podraza koniecznie chce zrealizować umowę z Kurskiem kosztem wizerunku służb mundurowych i swoich obowiązków ustawowych?

Pod drugie – jak zachowa się Komendant Straży Miejskiej Radosław Romanek i czy honorowo poda się do dymisji?

Po trzecie – jak zachowa się Komendant Miejski Policji w Dąbrowie Górniczej insp. Artur Klimek – poda się do dymisji czy zawiadomi prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa poprzez wprowadzenie w błąd funkcjonariuszy publicznych odpowiedzialnych za porządek publiczny?

Przecież tak jak teraz w Łośniu Policja w Dąbrowie Górniczej dawno się już nie ośmieszyła!

Czekamy na dalszy rozwój wypadków…

4 thoughts on “Podraza z Kurskiem, czyli sprawa się rypła”

  1. A puknijcie się w łepetyne Pisuary. Jeżeli osoby przeprowadzając demontaż pomnika nie posiadał nawet kserokopii pisma IPN-u dotyczącego usunięcia pomnika, to funkcjonariusze postąpił prawidłowo, mało jest oszołomów którzy by sprzedali ten pomnik na złom. Jak ma być zgodnie z literą prawa to ma być a nie jakieś hocki-klocki. Z całej tej sprawy to Wy powinniście się tłumaczyć a nie policjańci, że szagacie dobrym imieniem tej formacji.

    1. Tylko pytanie – kto zawiadomił i Policję i Straż Miejską? Życzliwy? Komendant Policji pokazał kilka lat wcześniej, podczas „parady” niemieckich komunistów, jak dba o przestrzeganie prawa…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *