Wodociągi nasze kochane, czyli siła wsparcia VIP-ów i inwestorów

Światopogląd Zielona

Rozwijając myśl z artykułu o będzińskiej przystani dąbrowskich urzędników (zobacz) można śmiało powiedzieć, że (działając – dla jasności – zgodnie z ciągle obowiązującym prawem) tzw. Czerwone Zagłębie wzajemnie się wspiera i to bez względu na to, czy władza jest lokalna (Prezydent Miasta Sosnowiec), czy regionalna (Przewodniczący Zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii). Co prawda konia z rzędem temu, kto uzasadni obecność obu Panów w Radzie Nadzorczej lokalnej spółki (bo ich wiedza w tym temacie jest co najmniej nie największa; nie reprezentują też żadnej dąbrowskiej społeczności), ale we wspomnianym już artykule można znaleźć dowody, że kryteria doboru członków zarządu i rad nadzorczych spółek gminnych są hmmm… mgliste.

Ale jest jeszcze ktoś trzeci, którego obecność jest wręcz – wg prawa – niezbyt pożądana (oględnie mówiąc) w tym miejscu.

Reasumując – Naczelnik Wydziału Przekształceń Własnościowych i Nadzoru Urzędu Miejskiego w Dąbrowie Górniczej nadzoruje m.in. pracę Przewodniczącego Rady Nadzorczej Dąbrowskich Wodociągów Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, będącą spółką prawa handlowego. Naczelnik i Przewodniczący to ta sama osoba – Patryk Kuzior. Wyznaczyło go Walne Zgromadzenie Wspólników, tj. Prezydent Miasta (dla jasności – poprzedni, czyli Zbigniew Podraza)

A co na ten temat mówi prawo? Na przykład zapisy ustawy z dnia 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych (Dz. U. Nr 223, poz. 1458, z późn. zm.) wydają się być jednoznaczne:

Art. 30. 1. Pracownik samorządowy zatrudniony na stanowisku urzędniczym, w tym kierowniczym stanowisku urzędniczym, nie może wykonywać zajęć pozostających w sprzeczności lub związanych z zajęciami, które wykonuje w ramach obowiązków służbowych, wywołujących uzasadnione podejrzenie o stronniczość lub interesowność oraz zajęć sprzecznych z obowiązkami wynikającymi z ustawy.

2. W przypadku stwierdzenia naruszenia przez pracownika samorządowego któregokolwiek z zakazów, o których mowa w ust. 1, niezwłocznie rozwiązuje się z nim, bez wypowiedzenia, stosunek pracy w trybie art. 52 § 2 i 3 Kodeksu pracy lub odwołuje się go ze stanowiska.

Ale cóż – jeśli ktoś „klepie” sprawozdanie finansowe ZCOSS (jest tam z nadania Prezydenta Miasta Marcina Bazylaka przewodniczącym Rady Społecznej), gdzie znajdowała się ewidentna nieprawda (zobacz), to cóż wymagać w takiej sprawie…. Choć bezrefleksyjność doktora nauk prawniczych może trochę zastanawiać…

Kończąc wątek p. Patryka Kuziora i dąbrowskich wodociągów można przypomnieć wypowiedź na sesji Rady Miejskiej w Dąbrowie Górniczej latem 2018 roku, gdzie (jako przewodniczący rady Spółki oraz szef wydziału nadzoru właścicielskiego dąbrowskiego magistratu uzasadniał kolejne podwyżki cen wodociągów) raczył m.in. powiedzieć, iż „cztery lata temu odkupiliśmy udziały  przedsiębiorstwa od partnera niemieckiego”.

Wydaje się nam, że stwierdzenie to było trochę na wyrost, bo ani wykup udziałów wodociągów, ani sama umowa partnerska nie była:

(W 2002 roku) Prezydent Marek Lipczyk wraz ze swoim zastępcą w Zarządzie Miasta Tomaszem Sołtysikiem wpadli na pomysł prywatyzacji Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. A że robili to szybko (za szybko), to łatwo zauważyć po utajnionej częściowo umowie prywatyzacyjnej, którą po przetargu podpisali z firmą RWE Aqua GmbH z Niemiec.

Po pierwsze, Niemcom zagwarantowano wypłatę świadczenia know-how przez 25 lat(!) w kwocie 535 tys. euro rocznie, co sumarycznie dawało ponad 13 mln euro, czyli 57,5 mln złotych za cały ten okres (przyjmując za kontrolerami RIO kurs 1 euro = 4,3 złotego).

Po drugie, nabywając 34% udziałów spółki PWiK spółka RWE Aqua GmbH uzyskała prawo do 51% dywidendy!? Miastu pozostało jedynie 34% dywidendy, bo jeszcze 15% zostało przeznaczone przy prywatyzacji dla pracowników.

Po trzecie, realizacja programu inwestycyjnego PWiK Sp. z o.o. miała nastąpić wyłącznie ze środków pozyskiwanych przez… wodociągi, a nie od inwestora niemieckiego, który dodatkowo zapewnił sobie przecież wypłacanie dywidendy.

Po czwarte, w przypadku nie uzyskania przez PWiK Sp. z o.o. zysku zapewniającego marżę zysku na poziomie od 3,5% do 8%, Gmina miała dokonywać dopłat do osiągnięcia tego celu przez Spółkę!? Ten zapis skutkował bardzo wysokimi cenami za wodę i odprowadzenie ścieków! (tak na marginesie – teraz zastąpiono go wg Naczelnika Wydziału Nadzoru Właścicielskiego urzędu miasta Patryka Kuziora amortyzacją).

A wszystko to za 32 mln złotych, które niemiecki inwestor wpłacił do kasy Miasta!!!

Jak wynika z oficjalnych danych (które można sumarycznie zobaczyć na stronie rolowanadabrowa.pl w poście „Perpetuum mobile”), przez 11 lat RWE Aqua GmbH zarobiła co najmniej 32 mln złotych, czyli równowartość kwoty, którą wyłożyła w 2002 roku! Przez ten okres zarobiła też przynajmniej 23,5 mln złotych z tytułu know-how (jak oceniali to biegli sądowi, nikt nie wiedział, co w sobie zawierała ta pozycja). Czyli, że Gmina Dąbrowa Górnicza za wpłacenie 32 mln złotych do kasy miejskiej w 2002 roku zapłaciła łącznie co najmniej 57,5 mln złotych do 2014 roku!! A Zbigniew Podraza, aby to drenowanie kasy miejskiej kiedyś zakończyć, także i te 32 mln złotych, tj. bardzo podobną kwotę, jaką Miasto uzyskało 12 lat wcześniej, zapłacił niemieckiemu inwestorowi, odkupując od niego udziały w 2014 roku.

Dobrze przynajmniej, że sama spółka Dąbrowskie Wodociągi Sp. z o.o. funkcjonuje przyzwoicie (choć ceny wody i ścieków są jednymi z najwyższych w województwie), bo gdzie indziej w kraju spółki gminne z branży mają z tym kłopot (zobacz).

Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *