Zbigniew Grzywnowicz, czyli rzecz o ekonomicznym konowale, który zszedł na psy

Światopogląd

Pamiętacie Państwo doktora Dziwnoknurskiego? U Muppetów był to pies – ordynator oddziału, który uraczał widzów jakąś bezsensowną uwagą związaną z medycyną, a lektor zapowiadał jego występ jako

„Dr Dziwnoknurski, czyli rzecz o konowale, który zszedł na psy”.

A (drugie i ostatnie pytanie) co łączy konowała i lekarza? To narzędzia, którymi się posługują – z tym, że lekarz wie, jak ich używać.

Reasumując krótki wstęp – z takim samym przypadkiem mamy do czynienia w dąbrowskim szpitalu.

Lekarz medycyny Zbigniew Grzywnowicz przypuszczalnie jest dobrym (może nawet bardzo) lekarzem – nikt nam znany nie kwestionuje jego umiejętności medycznych. Jednak – podobnie jak w przypadku Zbigniewa Podrazy, też lekarza – jego umiejętności menadżerskie są z tych od konowała. Że ostro i że obrażamy?

To krótko i po kolei. Najpierw rzeczy formalne – lek. med. Zbigniew Grzywnowicz NIGDY nie był faktycznym dyrektorem dąbrowskiego szpitala (który od SS przeszedł do ZCOSS poprzez proces zjadania szpitala przez jego oddział – na każdej płaszczyźnie). Najpierw bowiem zastępował (przez pół roku) pełniącą obowiązki(!) dyrektora szpitala Poseł Beatę Małecką-Liberę, a następnie (od listopada 2007 r.) Prezydenta Dąbrowy Górniczej Zbigniewa Podrazę. Problem w tym, że zarówno w pierwszym, jak i drugim wypadku był / jest nim nielegalnie, gdyż pełnienie obowiązków nie jest możliwe w przypadku publicznego zakładu opieki zdrowotnej! Tak samo zresztą jest w całym zarządzanym(?) przez niego szpitalu – naczelna pielęgniarka i większość pielęgniarek oddziałowych robi to całkowicie nielegalnie (choć nie wiadomo, czy z własnej woli, czy zostały „uszczęśliwione” tymi funkcjami przez Pana Pełniącego Obowiązki).

Więc ten bezprawnie umocowany człowiek został (z naszej wiedzy wynika, że od początku bez odpowiedniego wykształcenia – dokształcał się jak widać później, choć z marnym skutkiem dla dąbrowskiej lecznicy) kierującym działalnością i majątkiem szpitala samorządowego, doprowadzając go do ruiny.

W telegraficznym skrócie droga z konowała na psy wyglądała tak:

  • Pozbył się kardiologii (w tym inwazyjnej) i nefrologii – pozbawiając Szpital lokomotyw finansowych (kilka milionów z dzierżawy nie ma szans zastąpić kilkunastu milionów z normalnych kontraktów)
  • Upomniał się o wydzierżawiony zakład pielęgnacyjno-opiekuńczy pod pozorem braku remontu (sam miał go przeprowadzić, a do dziś pacjenci przebywają przeniesieni na pierwszym piętrze, bo od lat kilku remontu brak)
  • Zamienił (siekierkę na kijek) się kontraktami – dochodową okulistykę na laryngologię
  • Wyoutsourcingował oddział położniczy w ten sposób, że po 2 latach oddział wrócił z kilkoma milionami zł niezapłaconej dzierżawy, pół milionem zł (na „konto” Pana Pełniącego Obowiązki – wg prawa strata znacznej wartości) na uruchomienie oddziału oraz sprawą zagrożenia zdrowia i życia matek i noworodków wskutek dopuszczenia przez Grzywnowicza do aukcji sprzętu oddziału położniczego (ciekawe, kto w końcu zawiadomi Prokuraturę?).
  • Nie udało się Panu Pełniącemu Obowiązki  pozbyć m.in. oddziału wewnętrznego i SOR-u (choć były czasy, gdy ten był nieczynny), bo nikt o zdrowych zmysłach nie kupuje tak kosztochłonnych oddziałów i kilku innych.
  • Wprowadził (w zastępstwie organów do tego powołanych, tj. Prezydenta Miasta i Radnych Rady Miejskiej) do działań szpitala politykę zdrowotną dla Mieszkańców (słynną strategię z 2012 roku – zobacz), gdzie najważniejszym zadaniem dla Szpitala było zaoferowanie dąbrowiakom (szlachetnej samej w sobie idei) najlepszych możliwie usług medycznych na oddziałach niekoniecznie należących do samorządowego Szpitala!!! Nie licząc się (jako pełniący obowiązki nie musiał? tego wiedzieć) z rachunkiem ekonomicznym…Skracając pomysł – miało być Centrum Usług Medycznych żyjące z wynajmu pomieszczeń, a od 2011 roku dodatkiem (bonusem czy też wisienką na torcie) miał być onkologiczny samograj, tj. kilkanaście milionów złotych czystego dochodu z oddziału Zagłębiowskie Centrum Onkologii!

Jak się i ten poroniony pomysł skończył – (prawie) wszyscy wiemy, jedyne, co jest tajemnicą, to fakt, KTO ZGODZIŁ SIĘ (Prezydent? Rada Miejska?) na zaciągnięcie KREDYTU KUPIECKIEGO na BAJOŃSKĄ SUMĘ 176 MILIONÓW ZŁOTYCH? Które teraz prawie w całości zapłaci Gmina Dąbrowa Górnicza w formie dotacji i spłaty kredytu (z odsetkami karnymi za ostatnie 5 lat) – miejmy nadzieję, że w ratach. Nawet NIK nie mógł na to patrzeć i skierował wnioski do Prokuratury.

A wracając na koniec do „Konowała, który zszedł na psy” – oprócz tych prawie (ponad?) 200 milionów zmarnowanych (dla Mieszkańców) złotych – w ciągu ostatnich 5 lat z DZIAŁALNOŚCI BIEŻĄCEJ „zarządzany” przez niego szpital „osiągnął” prawie 100 MILIONÓW ZŁOTYCH STRAT!!! Przypomnijmy – OPRÓCZ BUDOWY!!!

Czyli, że gdyby Szpital zamknąć, to rocznie nie brakowałoby średnio 20 milionów złotych… Tych 20 mln zł, które teraz jeszcze (księgowo) równoważy amortyzacja budynku ZCO, ale to już tylko kwestia czasu, gdy „mury runą”…

Wracając na chwilę do legalności pełniącego obowiązki – WSZYSTKIE UMOWY i ZOBOWIĄZANIA SZPITALA mogą (w zależności od wyroków sądów) zostać podważone pod względem legalności i obowiązywania… Taki mało popularny szczegół.

A Pan Grzywnowicz? Ma się dobrze, choć ustępujący Prezydent (jako wciąż faktyczny dyrektor szpitala na urlopie bezpłatnym) MUSI mu przygotować miejsce jako zastępcy z tą samą pensją – bo taki jest sens pełnienia obowiązków (nielegalnego też) kierownika…

 

P.S. AKTUALIZACJA

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach wyrokiem z dnia 26 listopada 2018 r. w sprawie o sygn. akt IV SA/Gl 739/18 oddalił skargę Wojewody Śląskiego, stwierdzając, że pełnienie obowiązków dyrektora dąbrowskiego szpitala odbywało się… w ramach zastępstwa. Można i tak.

Tylko dlaczego przez 12 lat używano tak nieładnej formy „pełniący obowiązki dyrektora”? Nieładnie, Szanowni Państwo, nieładnie tak traktować prawdziwego Dyrektora w Zastępstwie…

Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *